Jerzy Dziewulski.pl

2005-11-28 "Marsz Równości" w Poznaniu

I znowu po pysku dostaje policja. Media i politycy jednym głosem... policja rozbiła, policja brutalna, policja agresywna itd.

Od dziś należałoby karać pistolet czy nóż za zabicie człowieka a nie człowieka, który te narzędzia używa.

Policja jest, była i będzie wyłącznie takim narzędziem, które uruchamiają także politycy. Oczywiście, że to narzędzie nie jest bezmyślnym przedmiotem, ale uruchamia się je wskazując cel ewentualnego ataku i naruszone przez ten cel przepisy. O tym, czy konkretny przepis został naruszony wskazują politycy, podejmując decyzję o zakazie demonstrowania. Inne, ewentualnie potem naruszone, wynikają wyłącznie z tej pierwszej politycznej decyzji czy np. demonstrujący opuszczą miejsce zgromadzenia na wezwanie policji, czy też nie. Wezwania policji do wymuszenia takiego zachowania demonstrujących są rezultatem zakazu demonstrowania. A więc wszystko, co potem się dzieje jest następstwem tej pierwszej właśnie decyzji.

Weźcie za łeb swoich kolegów

Pan Ludwik Dorn, nie jest Ministrem Spraw Wewnętrznych z mojej bajki, ale niestety ma rację mówiąc, że policja wykonała swoje zadanie najdelikatniej jak potrafiła. Skandalem byłoby użycie np. pałek i gazu. Mam jednak żal do policjantów, za nieużycie siły fizycznej wobec tych tępaków wznoszących obraźliwe okrzyki pod adresem demonstrujących.

Panowie politycy - przestańcie lamentować nad tym, co zrobiła policja a zajmijcie się oceną własnych, często idiotycznych decyzji, które skutkują koniecznością ich potem wyegzekwowania właśnie przez policję. Podejmując je, często dla partyjnych interesów, narażacie nie tylko społeczeństwo, ale także policję na niepotrzebną krytykę. Weźcie za łeb swoich kolegów, którzy zdecydowali o niewyrażeniu zgody na przemarsz demonstrantów, a nie tych, którzy muszą takie decyzje, jako prawne, wyegzekwować. A decydenci stoją potem za plecami policji i z ukrycia wskazują cel do ataku.

To nie my - to policja!

Czy znowu ma być tak, że policjanci, którym poleca się coś zrobić w imię prawa, powinni zastanawiać się nad tym, czy ta lub inna demonstracja podoba się czy nie i od swoich sympatii lub antypatii ma zależeć to, czy podejmą jakieś działania. Są od tego jak rozwiązać problem, ale nie od tego czy go rozwiązywać! Politycy muszą wreszcie zdawać sobie sprawę z tego, że podjęcie jakiejkolwiek decyzji, która skutkuje potem koniecznością użycia policji, spada na ich barki razem z odpowiedzialnością za taką decyzję. Ale oni chętnie to ryzyko podejmują tylko potem krzyczą: to nie my - to policja, my tylko chcieliśmy, aby wyegzekwowano naruszone prawo.

Jeżeli tacy ludzie, jak Prezydent Poznania, mają przy sobie obronnego psa i spuszczają go ze smyczy na innego człowieka, to niech się przyznają, że pies ugryzł dlatego, że to on go zmusił do takiego ataku. Psa należy pochwalić, a samemu popukać się palcem w głowę - może przybędzie od tego trochę rozumu.

Do niektórych dziennikarzy mam także swoją uwagę, żebyście Państwo poszukali tego, kto psa poszczuł, a przestali się zabawiać w hycli, goniących niewłaściwą zwierzynę. To demonstrujący w niedzielę pokazali klasę, demonstrując słusznie przeciwko zakazom, a nie policji.

Jerzy Dziewulski

Tekst publikowany w "Trybunie" w dniu 28 listopada 2005 roku.

Powrót do aktualności

Jerzy Dziewulski
Stworzone przez Net Resolve - projektowanie aplikacji internetowych i tworzenie stron www, obsługa programistyczna przedsiębiorstw