Jerzy Dziewulski.pl

2006-02-13 Czy będzie bardziej niebiesko, a może bardziej groteskowo?

Czasy się zmieniają, ludzie i ich pomysły - nie. Gazeta Wyborcza poinformowała, że policyjni komandosi będą (pomysł KGP) patrolować warszawskie ulice. Koledzy antyterroryści, pamiętacie czasy "komuny". Nie? Dla przypomnienia. Komendant milicji zastanawia się jak tu poprawić statystykę patrolową, w jaki sposób wykazać się przed sekretarzem partii, że na ulice skierowaliśmy więcej funkcjonariuszy niż jest to możliwe. Usłużny podwładny podpowie: szefie mamy rezerwy i to znaczne. Wskazuje jednocześnie na antyterrorystów, którzy w jego ocenie przecież nic nie robią. Jeden dzień ćwiczą, jeden pełnią służbę w pełnej gotowości i jeden mają wolny.

No to tak naprawdę nie robią nic przez dwa dni. Bo skoro jeden mają wolny i jeden są wstanie gotowości bojowej w jednostce a nic się nie wydarzyło to znaczy, że nic nie robią.

No i komendant załapał! Jasne, do roboty. Tego samego dnia szeroko poinformowano media, że oto mamy w codziennej służbie wzrost liczby funkcjonariuszy. Komendant zameldował komu trzeba, że w wyniku podjętego procesu myślowego i ogromnej inicjatywie oddolnej skierowano do służy tkwiące w milicji rezerwy.

I kogo to obchodziło, że tego typu polecenia są po prostu śmieszne, wręcz groteskowe. Kogo obchodziło to, że antyterroryści są właśnie po to, aby wyłącznie ćwiczyć i nic innego nie robić. A jeżeli nic nie robią to chwała być może tym, którzy jako zwykli funkcjonariusze patrolują ulice, bo być może właśnie dzięki nim nic się nie zdarzyło. Są po to, aby ćwiczyć do upadłego i czekać na swój jedyny może w roku dzień, jedyną godzinę, w której będą musieli rzucić na szalę swoje życie w obronie innego człowieka.

Ludzie, których zadaniem jest ćwiczyć i czekać, czekać i ćwiczyć w zwariowanym systemie dwudziestoczterogodzinnej służby. Tak robią wszystkie wysoko wyspecjalizowane, etatowe jednostki antyterrorystyczne na świecie. Ćwiczą się nie w legitymowaniu czy kontroli pojazdów. Ćwiczą się w zabijaniu (także),brutalnej walce, ukierunkowanej i kontrolowanej agresji, negocjacjach. Ukrywają twarze nie dlatego, że chcą bojowo wyglądać, lub mają pryszcze, ale dlatego, aby ochronić swoją rodzinę przed możliwą zemstą podziemia przestępczego. To bowiem oni dokonują tego ostatniego elementu prowadzonego śledztwa czy dochodzenia, czyli zatrzymania. Na nich skupia się wściekłość pozbawionych wolności bandytów.

I co, w pełnym indywidualnym wyposażeniu skierujecie do krawężnikowej roboty tych ludzi?

Gwarantuję Koledzy antyterroryści. Oto przed Wami następujący scenariusz, który ćwiczyłem przez wiele lat swojej służby a który powraca jak cholerny sen pijanego polityka, który chce się wykazać.

Po pierwszych godzinach waszej służby w bojowym umundurowaniu i wyposażeniu, ten sam decydent stwierdzi, że tak być nie może, bo straszycie porządnych ludzi na ulicy. Co zrobi?

  1. Każe zdjąć Wam kominiarki abyście wyglądali "po ludzku"
  2. Potem dojdzie do wniosku, że Wasz sprzęt osobisty jest nieco "zbyt bojowy" i trzeba się go częściowo pozbyć
  3. W następnej kolejności zamieni Wam bojowe umundurowanie antyterrorystyczne na niebieskie, bo przecież wykonujecie normalna robotę policyjną a nie jakąś tam

I tak oto kolejny raz historia zatoczy koło. Wracamy metodami do czasów wydawałoby się obcych dziś rządzącym? Oczywiście, bo jak urzędnik-gliniarz dostał dawniej polecenie zwiększyć liczbę patroli to jechał metodą "pa wsiech" a co robi dziś ten sam urzędnik-gliniarz stosuje tę samą metodę, tylko pomyliły mu się czasy bo dawniej antyterroryści prosili o robotę a dziś mają jej nadmiar.

Nie ma nic gorszego w tworzeniu destrukcji jednostkach antyterrorystycznych jak polecanie im patrolowania ulicy. Brawo! Bandyci się śmieją!

Jerzy Dziewulski

PS. Dziś z mediów dowiedziałem się, że podobno antyterroryści amerykańscy, austriaccy i np. angielscy pełnią służbę patrolową. Tak opowiadają policyjni rzecznicy. Panowie! Coś wyraźnie wam się pokręciło. W USA są formacje antyterrorystyczne nieetatowe typu SWAT. To są normalnie pracujący na ulicy policjanci. Gdy trzeba, wycofuje się ich z ulicy i kieruje do rozwiązania problemu. Podobnie wygląda to w Austrii, gdzie nieetatowi antyterroryści z jednostek policyjnych pełnią taką służbę. W Anglii zaś w związku ze szczególnym zagrożeniem metra zamachami terrorystycznymi skierowano do służby antyterrorystów etatowych, ale nie do patrolowania i legitymowania ludzi, tylko jako miejscowy odwód, w celu szybkiego reagowania na zgłoszone zagrożenie (kontrola pirotechniczna paczek, pomieszczeń itd). I od tego oni są.

Jeżeli więc chcecie Panowie Rzecznicy coś uzasadnić, to popytajcie kogo trzeba i wówczas nie będzie opowieści, które są żenujące. Mylą się wam etatowe i nieetatowe formacje antyterrorystyczne.

Tekst publikowany w Trybunie w dniu 13 lutego 2006 roku.

Powrót do aktualności

Jerzy Dziewulski
Stworzone przez Net Resolve - projektowanie aplikacji internetowych i tworzenie stron www, obsługa programistyczna przedsiębiorstw